35 stopni a jazda rowerem. Poradnik dla miejskich rowerzystek

8/09/2015 Angelika Dąbek 0 Comments

Tu pisałam o swojej miłości do jednośladów: że nie wyobrażam sobie bez nich życia i że to mój podstawowy środek transportu przez większą część roku. Fajnie. Tylko że od kilku dni aura na dworze bardziej przypomina klimaty Zimbabwe, powietrze nad betonem faluje, a człowiek marzy jedynie o cudownie lodowatej lemoniadzie. Litrach lemoniady. Czy w takie dni rezygnuje z roweru? Pewnie, że nie. Korzystanie z dwóch kółek nie musi być uciążliwe nawet w 35 stopniach. Wystarczy wprowadzić w życie kilka prostych rozwiązań.

Jeżeli macie jakieś sposoby na przyjemną jazdę w upał, to piszcie śmiało w komentarzach. Metod upraszczających codzienne życie nigdy za wiele ;P. Zwłaszcza, że szukałam tego typu przewodników i...nie znalazłam. Chwila, moment: znalazłam, ale większość z nich dotyczyła w dużej mierze lub w całości tych, którzy zajmują się kolarstwem w wymiarze sportowym. Poniższe rady uzależniłam od własnego doświadczenia. Codziennie pokonuję łącznie 14 km.z i do pracy. Upały nie są mi straszne. Mało tego, wydają mi się najbardziej atrakcyjną formą transportu – nie wyobrażam sobie jazdy komunikacją miejską, a nawet samochodem (pomijając brak prawa jazdy). Niektóre wskazówki pokrywają się z ogólnym kodeksem zasad zachowania się w czasie upału, jeszcze inne są tak proste, że aż oczywiste (mimo tego mało kto je stosuje, rezygnuje z roweru i przeżywa męczarnie w tramwaju, w otoczeniu poliestrowych, śmierdzących „Januszów”).
________________________________________________________________________
Ubierz się dobrzeWiadomo, że miejskie rowerzystki stawiające raczej na tempo jazdy a'la „hrabina na drodze” i nie męczą się w jej trakcie tak, jak amatorzy wyczerpujących treningów. Dodatkowo pokonywane przez nas dystanse są zazwyczaj znacznie krótsze. Dzięki temu w kwestii ubioru nie trzeba się zaopatrywać w specjalne koszulki czy spodenki z wkładką. Mimo wszystko istnieją takie szczegóły codziennego stroju, które w dużej mierze mogą odpowiadać za komfort jazdy, a nawet za zdrowie.
O tym, że trzeba się ubierać adekwatnie do pogody nie trzeba nikomu mówić, to dość oczywiste. Kilka dni temu widziałam dziewczynę na rowerze – spodnie i kamizelka od garnituru plus biała koszula. Serio? Rozumiem, że w niektórych zawodach swobodne szorty i t-shirt na ramiączkach z miejsca dyskwalifikuje. Ale z drugiej strony nie wierzę, że coś by się stało, gdyby dziewczyna starannie spakowała ubrania w czystą bawełnianą torbę i przebrała się w firmie, w łazience.
30 stopni to bardzo dużo. 35 to już masakra. Ubrania powinny być czyste, przewiewne i wykonane z naturalnych materiałów. To ostatnie jest szczególnie istotne w kwestii bielizny. Gorąco = proste bawełniane, wygodne majtki, żadne koronki, poliestry,stringi itd.
________________________________________________________________________
Chroń siebiePodstawa to dobry krem UV. Warto szukać takiego, który można stosować na co dzień (nie lepi się, nie klei po nałożeniu na skórę). Druga kwestia to ochrona głowy. Najlepszym i najłatwiejszym rozwiązaniem jest czapka. Ale nie oszukujmy się, nie każdemu ona pasuje. Przynajmniej ja sobie siebie nie wyobrażam. Na szczęście jestem w o tyle komfortowej sytuacji, że moje dojazdy i powroty z pracy przypadają na godziny poza „szczytem” działania promieni słonecznych. Nigdy za to nie zapominam o okularach. Po pierwsze chronią oczy przed słońcem i pyłem. I przed muszkami.
________________________________________________________________________
WłosySpięte, zaplecione. Nigdy nie rozpuszczone. Zresztą zawsze wsiadając na rower wolę je na szybko związać w prosty kucyk albo koczek. Dzięki temu po jeździe nie są potargane, w upalne dni pozostają bardziej świeże, a w wilgotne – mniej napuszone. Dodatkowo spięte włosy oznaczają kontakt mniejszej ich powierzchni ze szkodliwym działaniem słońca. Po przyjeździe do pracy czy do domu po prostu porządnie je rozczesuję.
________________________________________________________________________
Pij dużoBanał, ale warto przypomnieć, że latem traci się mnóstwo wody. Zwłaszcza te osoby, które stawiają na aktywne rozwiązania powinny ZAWSZE mieć butelkę mineralnej przy sobie. Te dziewczyny, które pokonują dziennie dalekie trasy lub dodatkowo trenują mogą od nawadniać organizm izotonikami. Przez dłuższy czas miałam problem z niedoborem magnezu – biegam i ćwiczę, do tego jeszcze rower – średnio zdawałam sobie sprawę, że razem z potem organizm traci też mnóstwo minerałów. Rozwiązaniem okazały się właśnie tego typu napoje, pite po każdym większym wysiłku. Dawkowanie wody: kilka mniejszych łyków nawet co pięć, dziesięć minut. U mnie na codzienny transport rowerem przypada jedna butelka do i z pracy.

Odświeżaj się: Jazda jazdą, ale wypadałoby jeszcze jakoś się prezentować w pracy czy w szkole. Pół biedy, jak ktoś ma takie szczęście jak ja i nie jest narażonym na kontakt z klientem. No dobra, nawet wtedy warto dbać o podstawowe zasady higieny. Niestety w Polsce wciąż większość dużych sieciowych sklepów, zakładów, korporacji czy urzędów, a co dopiero prywatnych właścicieli nie udostępnia personelowi możliwości skorzystania z prysznica. Z tego względu warto zaopatrzyć torbę w kilka dodatkowych gadżetów. Podstawa to wilgotne chusteczki odświeżające, antyperspirant w sprayu, ewentualnie woda micelarna. W tym roku ratuje mnie Ziaja – mgiełka tonizująca z wit. C i oliwką doskonale nadaje się do odświeżenia twarzy, szyi i dekoltu po jeździe rowerem lub treningach. 8 złotych, a tyle radości ;). Dobrym rozwiązaniem jest również spakowanie t-shirtu na zmianę.
________________________________________________________________________
Proste? Proste. Wystarczą chęci, a jazda na rowerze w gorące dni może być możliwa. Może być nawet przyjemna! Ostatecznie to sorry, ale co wybrać, jeżeli ma się do wyboru śmierdzące i głośne tramwaje oraz miły chłód powodowany pędem roweru? Odpowiedź jest chyba oczywista :).

0 komentarze :

ARCHIWUM