Tatuaż - dlaczego warto?

7/26/2015 Angelika Dąbek 0 Comments

Od dawna chcę mieć tatuaż. Nie po to, żeby utrwalić ważne wspomnienie, podkreślić znaczenie swojej pasji czy czegoś tam innego w życiu. Jak tylko sięgam pamięcią to marzyłam o wzorze na ciele ot tak, po prostu. Bez znaczenia, dla samego faktu posiadania.

Naturalnie nie jest tak, że zaakceptowałabym tribala czy gwiazdki Rihanny na plecach. Zależy mi na ładnym tatuażu, a że nie idzie za tym jakaś wielka ideologia, to cóż – chyba nic w tym złego? Z drugiej strony wydaje mi się, że gdyby było inaczej, może bardziej zdecydowanie zabrałabym się za jego wykonanie. A tak, pomysł kiełkuje już od dobrych paru lat...ale nie poradzę, za dużo myślę! Bo co, jak się nie uda? Nie wyjdzie? Dostanę alergii czy jakiegoś innego paskudztwa? Wda się gangrena i umrę? Wiem, że niepotrzebnie tak dużo myślę, ale jestem pewna, że wielu ludzi marzących o własnym tatuażu ma podobne obawy (no może poza wizją śmierci). Dla tych osób oraz dla samej siebie stworzyłam mały poradnik na wszelkiego rodzaju strachy.

ZALETY

W sieci nie natknęłam się na podobne teksty. Najczęściej trafiałam na artykuły negujące posiadanie tatuażu, ewentualnie zestawienia wad i zalet. A u mnie – same korzyści.
Od razu podkreślam, że to rady dla tych, którzy nie mogą się zdecydować na ten pierwszy w życiu tatuaż.

I. Własny wzór na ciele to doskonały sposób na podkreślenie swoich idei i opinii, szacunku dla ważnej w naszym życiu osoby lub symbol podkreślający wagę jakiegoś zdarzenia. Sami decydujemy o tym, co jest dla nas tak istotne: portret mamy, dziecka, idola, cały rękaw czy plecy zdobione motywem ulubionego filmu lub cytat ze świetnej książki. Dokonując świadomego wyboru, zyskujemy jedyną w swoim rodzaju, trwałą „przypominajkę” tego, co nas najbardziej porusza. Mam wielki szacunek dla takich ludzi, ponieważ trzeba być cholernie pewnym swoich uczuć i opinii, żeby wytatuować je na swoim ciele. Czego np. ja nie mogę o sobie powiedzieć.

II. Właściciele obrazków na ciele z reguły są uważani za kreatywnych, odważnych i bardziej interesujących przez otoczenie. Krótko mówiąc – to fajny element wizerunku.
*Uwaga, z drugiej strony fani sporej wielkości tatuaży wciąż spotykają się z pewnego rodzaju dyskryminacją na rynku pracy, zwłaszcza w mocno sformalizowanych branżach. Na szczęście od jakiegoś czasu w sieci działają akcje takie jak ta tutajDzięki nim tatuaże przestają być wyznacznikiem kwalifikacji :)

III. Tatuaż, szczególnie taki w widocznym miejscu, z miejsca czyni człowieka bardziej charakterystycznym i zapadającym w pamięć.

IV. Rośnie odwaga. To zależy od granicy bólu danej osoby, ale generalnie proces wykonywania tatuażu uważa się za bolesny lub zajebiście bolesny. Świadoma decyzja o tatuowaniu dowolnego kawałka ciała może więc zostać potraktowana jako akt heroizmu ;)

V. Wzrasta samoocena i pewność siebie. O ile poprzedni punkt można było potraktować jako sucharo-żarcik, o tyle tutaj myślę sobie serio – posiadanie fajnego tatuażu i idące z tym zalety z punktów I i II pozwalają poczuć się lepiej we własnym ciele. Przede wszystkim podjęcie tak ważnej decyzji to już oznaka pewnego rodzaju dojrzałości i znajomości swoich oczekiwań czy pragnień.

ŚWIADOMY WYBÓR

W ostatnim punkcie wspomniałam o dojrzałości... no, to nie zawsze prawda. Bardzo często decyzja o wzorze, a nawet o zrobieniu tatuażu jest dość spontaniczna. I o ile mogę to zrozumieć w przypadku drugiego, trzeciego czy dziesiątego obrazka na ciele, o tyle nie potrafię ogarnąć tego typu zachowania u „niedoświadczonych”. Niby nie kończy się ze skaryfikacją „a'la Popek”, ale wiele osób po kilku latach, a nawet miesiącach zaczyna żałować podjętej pochopnie decyzji. Ja w wielu kwestiach jestem sztywniarą, dokładnie planującą i analizującą wszystko i wszystkich. Między innymi dlatego już od ok. dwóch lat wiem, że zależy mi na małym tatuażu umieszczonym na karku lub między łopatkami. Tego jestem pewna. Miejsce jest świetne – podobno nie aż tak bolesne, w przypadku przybrania czy utraty wagi lub wraz z upływem lat nie gromadzi się na nim tłuszcz, a skóra nie traci jędrności jak np. na brzuchu.
Inną kwestią pozostaje wzór. Przechodziłam już etapy lomo-aparatów fotograficznych, ptaszków w klatce, dmuchawców, gwiazdek (tak, tych Rihanny kiedyś też), nutek, kotów, piórek i jaskółek, tatuaży kolorowych, akwarelowych i białych. Od kilku miesięcy przeżywam fascynację runami (kto wcześniej czytał wie, że mam małego bzika na punkcie „Wikingów”) i prostymi geometrycznymi wzorami. Niezmiennie od ubiegłego roku wraca do mnie wzór trójkątów – taki jak na głównym obrazku. Gdybym miała wykonać tatuaż w tym momencie, zdecydowałabym się właśnie na niego, ewentualnie na sam pojedynczy trójkąt.

"Ale..."

Na koniec krótko o najpopularniejszych tekstach zniechęcających do tatuaży. I proste odpowiedzi disujące każde z nich.

„Tatuaż może się znudzić”
Wszystko zawiera się w poprzednim śródtytule. Tatuaż to istotna decyzja, zwłaszcza ten pierwszy. Z tego względu wybór wzoru nie powinien być przypadkowy. Koleżanka pracująca w studiu (tatuażu) powiedziała mi kiedyś, że jeżeli dany wzór podoba się przez pół roku to znaczy, że jest odpowiedni.

„Tatuaż zmieni wygląd np. po przybraniu na wadze”
Też odsyłam do poprzedniego śródtytułu. Według mnie każdą opcję warto przemyśleć. Nie tylko pod względem bolesności. Trzeba pomyśleć o tym, jak tatuaż będzie się prezentował za kilka, kilkanaście lat. Lub, po umieszczeniu wzoru na brzuchu czy ramieniu, dbać o kondycję ciała i skóry. Ćwiczenia i zdrowa dieta może każdemu wyjść tylko na dobre ;)

„Tatuaż u osób starszych odejmuje im urody i klasy”
Serio? Bo osoby starsze bez tatuażu prezentują się tak pięknie? Obrazki na ciele są dzisiaj wyjątkowo powszechne, a będą jeszcze popularniejsze, kiedy aktualne pokolenie osiągnie starczy wiek. Poza tym - wszystkim, którzy mają jeszcze jakieś wątpliwości, polecam ten dokument. To krótka historia kilku osób w mocno zaawansowanym wieku, którzy mogą się pochwalić tatuażami i są z tego naprawdę dumni. Poniżej zwiastun, a całość do zobaczenia tutaj



To nie jest tekst obiektywny. Przeciwnicy tatuaży znajdą je na wielu innych blogach czy portalach. Ja potrzebowałam auto-motywatora. Mam nadzieję, że przy okazji przekonałam jeszcze kilka niezdecydowanych osób.
Dodatkowo zachęcam do poczytania o tym, jak powinno wyglądać studio, aby mieć pewność co do higieny tatuowania. Ciekawe info znalazłam tu i tu.


0 komentarze :

ARCHIWUM