Za co kocham bieganie? "Run, Forest, run!" bez zadyszki.

7/09/2015 Angelika Dąbek 0 Comments

Dzisiaj widok truchtających wieczorową lub ranną porą ludzi nikogo nie dziwi. Moja własna przygoda z joggingiem zaczęła się dwa, trzy lata temu i po kilku średnio udanych podejściach nareszcie mogę powiedzieć, że jest dobrze! Biegam, mam coraz lepsze wyniki, a co najważniejsze - na serio mnie to cieszy!



Tak naprawdę pierwszą frajdę z biegania miałam podczas pobytu w Holandii. Hasając po wyjątkowym miejscu, jakim było Loonse en Druinense Duinen czułam się jak Pocahontas (w sportowej kurtałce, ale zawsze). Wcześniej dość szybko się męczyłam, jęczałam, truchtałam maksymalnie kilka minut bez przerwy. Po powrocie do Polski znalazłam fajny program przygotowujący do 10-kilometrowego biegu. Stwierdziłam, że wygląda na tyle spoko (tzn. niezbyt męcząco), że się go podejmę. I faktycznie pierwsze tygodnie – 20 min. biegu lub 6 min na zmianę z marszem - pestka. Dzisiaj, w trakcie 12 tygodnia biegałam przez godzinę z trzema przerwami po dwie minuty, jeeeeeeeeeeeeeeeeezu... ale hej, było świetnie!

Dlaczego to uwielbiam?
________________________________________________________________________

Bieganie jest fajne! To jedyna okazja, kiedy można pohasać sobie po mieście bez podejrzenia, że zwiewasz z kradzionymi siatkami ze Społem czy Lidla. Dodatkowo nic nie przebije tego uczucia czystej radości... faktycznie, czasami w połowie dystansu mam chęć popełnienia harakiri, zadyszka i kolka daje o sobie znać, ale na takie sytuacje również są sposoby ;). No i najważniejsze – w trakcie rozsądnie planowanego joggingu korzysta nie tylko samopoczucie, dotlenione serce i mózg (lepsza praca szarych komórek), ale przede wszystkim ciało. Setki spalanych kalorii to jedno, warto natomiast wspomnieć o tym, że jogging to najprostsza z aktywności fizycznych angażujących i kształtujących tyle mięśni – wszystko, czego potrzeba to tak naprawdę tylko dobre buty. Po 12 tygodniach regularnego biegu (po Holandii zrobiłam dwumiesięczną przerwę) widzę sporą różnicę w wyglądzie nóg, ale także ramion, brzucha i bioder – na plus oczywiście.
Może się to wydać dziwne, ale bieganie mnie uspokaja. Jak każdy inny trening (co drugi dzień zamiast joggingu ćwiczę cardio, jogę albo pilates w zależności na co mam ochotę) pozwala skoncentrować się na czymś innym niż praca, studia i milion rzeczy, które trzeba, należy lub ostatecznie wypadałoby zrobić. Bieganie to godzina przeznaczona tylko i wyłącznie dla siebie – swojego samopoczucia i zdrowia. Trochę egoizmu każdego dnia nikomu nie zaszkodzi ;).

Dla tych, co się boją...

________________________________________________________________________

...albo lepiej: niby chcą zacząć, ale jakoś im się nie chce. Pewnie, wizja zakwasów czy kolki jest przykra, ale po pierwsze, zakwasy to normalna rzecz przy starcie z jakąkolwiek aktywnością fizyczną, po drugie – kolki można uniknąć. Wystarczy unikać ciężkich posiłków i na godzinę przed treningiem przekąsić coś lekkiego...zasad odżywiania usprawniających pracę organizmu przed i po joggingu jest mnóstwo i nie ma się co na ten temat rozpisywać – to tekst na osobny wpis.
Sporo osób może się wstydzić. Cóż, faktycznie nikt po pokonaniu kilku kilometrów biegiem nie wygląda specjalnie atrakcyjnie, ale z drugiej strony – czy to serio aż tak ważne? A w ogóle czy można wyglądać źle ćwicząc? To w końcu oznaka, że się chce oraz że dba się o ciało i zdrowie. Także ten tego, nie ma że jutro. Run, Forest, run! Powoli i rozsądnie, ale systematycznie. Wyższa kondycja i lepsze wyniki zaskakują już po miesiącu!


0 komentarze :

ARCHIWUM