Rozsądek w czasach wyprzedaży: jak kupować, żeby nie żałować?

7/05/2015 Angelika Dąbek 0 Comments

Wyprzedaż może być fajną okazją do uzupełnienia szafy o świetne ubrania, które ze względu na cenę, w każdym innym czasie byłyby nieosiągalne. Jak kupować, żeby większości „okazyjnych” zakupów nie żałować, a wręcz przeciwnie – cieszyć się nimi przez długi czas? Niby proste, a jednak wiele osób traci w tym czasie mnóstwo pieniędzy na ubrania, które w następnym sezonie zostaną z radością oddane/wyrzucone/ odłożone na najwyższą półkę w szafie.

Nie mam w szafie ubrań, za które zapłaciłabym więcej niż sto złotych, serio. Naturalnie ich wartość na metce często tą kwotę przekraczała, natomiast w ramach mających kilka razy w roku miejsce wyprzedaży udawało mi się je dostać za śmiesznie niskie pieniądze. Zimowe botki na słupku, które wcześniej kosztowały 160 zł.za 20? Wzięłam. Nawet, gdybym miała cieszyć się nimi przez jeden sezon, to za taką kwotę mogłabym sobie na to pozwolić. W praktyce od daty zakupu mija trzeci rok – zbliża się zatem trzeci sezon, a botki wciąż wyglądają pięknie i są maksymalnie wygodne (chociaż kupiłam je w sieciówce znanej z wyjątkowo niewygodnego obuwia). Buty treningowe za 40 zł, karmelowa ażurowa sukienka wartości 130 zł.za 40 (!) to tylko kolejne przykłady udanych wyprzedażowych inwestycji. Ostatnio udało mi się złapać ostatnią parę fajnego modelu boyfriendów za...30 zł. I to takich, których szukałam od dawna: jasnych i z obniżonym stanem. Zależało mi również na tym, żeby nogawki składały się z dobrej jakości denimu, a nie tylko z ogromnych, modnych ostatnio dziur (te mają tylko jedną, niewielką).
Nie ukrywam, że w dużej mierze za te udane zakupy odpowiada niewielki budżet. Z zasady zawsze mam „za mało” pieniędzy (celowo ujęłam to w cudzysłów, bo nie wiem dlaczego, ostatnio zauważyłam, że moje potrzeby posiadania znacznie się zmniejszyły...czary jakieś?) więc nawet kupując coś za grosze zastanawiam się dwa razy, czy jest mi to do szczęścia potrzebne. 
Naturalnie i mimo wszystko mnie także zdarzały się zakupy, których żałowałam. Dopóki nie wypracowałam sobie własnego systemu – tak, to tak będzie notka o świadomych zakupach, joł. Jak kupować, żeby nie żałować? Dla opornych, krok po kroku:

Posprzątaj w szafie
No dobra, ten etap zazwyczaj nie jest mi potrzebny (czyt. nie chce mi się). Ale wielu osobom taki przegląd pozwala ogarnąć się w temacie posiadanych ubrań oraz tych, które są im jeszcze potrzebne.
________________________________________________________________________
Weźże zróbże tą listę!
Każdy autor bloga opisujący tajemnice minimalizmu i świadomego konsumpcjonizmu radzi, żeby w ramach budowania swojej sezonowej szafy przygotować listę potrzebnych rzeczy i tych konkretnych produktów szukać później w sklepach. Taka lista jest także skuteczna na wyprzedażach: potraktujmy je jako możliwość zakupu ciuchów, których nam brak. Wtedy na serio zaoszczędzimy, bo wydamy dużo mniejsze pieniądze na coś, co i tak prędzej czy później (a pewnie i drożej) wylądowałoby w naszej szafie.
________________________________________________________________________
Baza...
Często w trakcie trwania wyprzedaży można dosłownie za grosze dostać bazowe elementy garderoby: codzienna bielizna, skarpetki czy t-shirty to potrzebne, często używane oraz równie często niszczące się ubrania i elementy, które warto wymieniać jak najczęściej.
________________________________________________________________________
 ...lub klasyk...
Na wyprzedażach zawsze szukam maksymalnie prostych i klasycznych ubrań, po których nie widać ani upływu lat, ani zmieniających się trendów. Zaliczają się do nich czarne marynarki, białe koszule, dżinsy, szorty i proste sukienki, ewentualnie swetry i dodatki. Doskonałym przykładem jest prosta mała czarna, którą kupiła mi jeszcze mama...przed rozpoczęciem studiów. Licencjat obroniłam już jakiś czas temu, a sukienkę chętnie noszę do dzisiaj, także na co dzień, pod duży sweter.
________________________________________________________________________
 ...albo zakupy z wyższej półki
Są takie sklepy, do których zwyczajnie nie widzę sensu wchodzić, bo wiem, że na jedną sukienkę musiałabym poświęcić 80% miesięcznego budżetu. Ale wyprzedaże to doskonały moment, aby kupić ubranie wymarzonej marki lub projektanta w bardziej przystępnej cenie. Decydując się na ten zakup warto decydować się na większe dodatki np. torebki. Nawet po obniżce pewnie i tak nie wydamy mało, ale najwyższej klasy markowa torba nie dość, że posłuży długo, to jeszcze będzie świetnym uzupełnieniem każdego stroju.
________________________________________________________________________
Nic na siłę
Na wyprzedaże trafiają ciuchy, które nie sprzedały się w ciągu ostatniego sezonu. To nic dziwnego, że czasami na wieszakach po prostu nie można znaleźć nic fajnego, odpowiadającego naszym gustom i stylowi... Wtedy najlepiej dać sobie spokój. Wiele sieciówek stacjonarnych oraz sklepów online prezentuje produkty z metką SALE przez cały rok. Warto po prostu regularnie aktualizować swoją listę (pkt.2) – piękne i wartościowe rzeczy bardzo często kupuje się „przy okazji”.



Wprawdzie warto zapisać, lub chociaż ogarnąć rzeczy, które przydadzą się w szafie, ale z drugiej strony nie można się jej trzymać w stu procentach kurczowo. Sama nie robię sobie wyrzutów, jeżeli raz na jakiś czas kupię coś, co zwyczajnie i od pierwszej chwili zwróci moją uwagę. Poza tym, umówmy się, są takie rzeczy, których w szafie nigdy nie będzie za dużo. :)

0 komentarze :

ARCHIWUM