Piękne filmy o dzieciństwie

6/03/2015 Angelika Dąbek 0 Comments

W ramach Dnia Dziecka miałam kilka pomysłów na okazjonalnego posta i trudno było mi podjąć decyzję, który z nich napisać i opublikować. A że podejmowanie decyzji idzie mi w życiu niemal tak dobrze jak zabranie się za naukę prawa jazdy (;P) postanowiłam, że dwa wpisy o dzieciństwie nikomu nie zaszkodzą. Zwłaszcza, że dzisiejszy temat naprawdę bardzo mi się podoba. Z prawdziwą przyjemnością przedstawiam subiektywną listę kilku filmów pięknie przedstawiających temat dzieciństwa, które szczególnie zapadły mi w pamięć. 

„Wielkie nadzieje” 1998
Luźna adaptacja prozy Carola Dickensa przeniesiona w czasy współczesne. To historia chłopca, Finna, który żyje wraz z wujem i pomaga mu w codziennej pracy. Jedynym zdarzeniem wartym uwagi w jego życiu jest uratowanie zbiegłego więźnia przed policją. Jako dziesięciolatek Finn poznaję Estellę wychowywaną przez mocno ekscentryczną, ale fascynującą Norę Dinsmor, która zachęca chłopca do odwiedzin i wspólnych zabaw z młodą krewną. Jednocześnie przekonuje bohatera, że dziewczynka kiedyś złamie mu serce. Swojego rodzaju miłość z dzieciństwa trwa w najlepsze przez cały okres dorastania do momentu, w którym Estella nie wyjeżdża bez pożegnania do Nowego Jorku – dorosły Finn pozostaje w małym rybackim miasteczku i przejmuje interes wuja, całkowicie rezygnuje także z dziecięcej pasji, czyli rysowania. Jego los odmienia się całkowicie, kiedy dostaje propozycję stworzenia kolekcji obrazów we własnej pracowni w Nowym Jorku ufundowaną przez tajemniczego sponsora.
To trochę smutna opowieść o tym, jak wczesne dziecięce lata, fascynacje, zaufanie, wiara, ale i lęki oraz uprzedzenia mogą ważyć na całym późniejszym życiu. Nie wiem, jakie recenzje zebrały „Wielkie nadzieje”, ale ja każdym razem jestem oczarowana tym filmem. Najbardziej przekonują mnie genialne role Ethana Hawke'a i Gwyneth Paltrow jako dorosłych Finna i Estelli, a przede wszystkim wizualne piękno i estetyka filmu. Wszystko, od willi Nory, przez nadmorskie plenery, po pracownię i mieszkanie Finna w Nowym Jorku urzeka dopracowaniem i artyzmem w każdym szczególe.





„Moonrise Kingdom”, 2012
Tego filmu nie mogło tu zabraknąć, to oczywiste. Historia nastoletniego Sama i Suzy, którzy zakochują się w sobie i postanawiają uciec zawiera w sobie tyle samo wątków komediowych, co lekko makabrycznych. Ale kiedy na krześle reżysera zasiada Wes Anderson... nie ma się co dziwić. Uciekając Sam zostawia obóz skautów, a Suzy rodzinę. W poszukiwania angażuje się kapitan Sharp (Bruce Willis), pomagają mu rodzice dziewczynki oraz dowódca skautów, Ward (Edward Norton). To niesamowity scenariusz, z całym wianuszkiem gwiazd, mnóstwem zwrotów akcji, świetną ścieżką dźwiękową oraz niebanalną estetyką. Anderson nie bez powodu jest nazywany najbardziej hipsterskim reżyserem – każdy jego film pod względem kolorystyki i stylu jest perfekcyjny i pełen typowych dla Andersona „symboli” (wyśrodkowane kadry, błyskotliwe dialogi, obecność stróża-pierdoły, śmierć psa (??), retro gadżety itd.). „Moonrise Kingdom” zawiera w sobie wiele z tych elementów, które urzekają mnie w każdym filmie Wesa, ale, nawiązując do tematu posta, w pierwszej kolejności jest to opowieść o miłości. Uczucie pomiędzy dwojgiem dzieci z początku wydaje nam się naiwne i zwyczajne, w miarę rozwoju akcji widzimy jednak, że to dojrzała miłość zdolna przezwyciężyć każdą przeszkodę. Bajka.



„Slumdog. Milioner z ulicy”, 2008
Jamala poznajemy jako osiemnastoletniego chłopaka wychowanego w slumsach Bombaju, który rozpoczyna swoją przygodę w teleturnieju „Milionerzy”. Pomimo oczywistego braku wykształcenia chłopak gładko odpowiada na kolejne pytania zbliżając się do głównej wygranej – organizatorzy podejrzewając oszustwo wzywają policję. Podczas przesłuchania chłopak zaczyna opowiadać historię swojego życia. W tym momencie film staje się miksem czasu rzeczywistego z licznymi retrospekcjami dzieciństwa Jamala i jego brata – życia w nędzy i ubóstwie, morderstwa matki w trakcie zamieszek, poznania Latiki, pracy w niewoli, a przy okazji ciągłej walki ze starszym bratem, który zaczyna pracować dla lokalnej mafii. I chociaż w miarę oglądania filmu, z całkiem niezłego dramatu robi się rzewna ballada o biednym chłopcu i zakończenie z happy endem, to uwielbiam ten film. Te wzruszające, dla niektórych pewnie tandetne fragmenty historii (właściwie cała scena finałowa) dla mnie czyni Slumdoga formą baśni. Realizm niektórych scen pozwala na dwie godziny niemalże uwierzyć, że wystarczy wola życia, dobroć i samozaparcie w dążeniu do spełnienia marzeń, żeby w pewnym momencie po nie sięgnąć i zgarnąć dosłownie wszystko.



„Marzyciel”, 2004
Tak, przyznaję, uwielbiam Johnny'ego Deppa. Na fali mody związanej z Piratami z Karaibów oglądałam wiele filmów z jego udziałem – naprawdę, to co robił kiedyś było wspaniałe, zachwycały mnie role buntowników i ten sposób grania, który nawet w czysto komercyjny scenariusz wprowadzał trochę alternatywy. O urodzie Deppa wspominać nie będę, bo ta jest oczywista. Nie można też odmówić jego filmografii kilku niezwykle udanych produkcji i „Marzyciel” jest właśnie jedną z nich. To opowieść o twórcy wiecznego dziecka: Piotrusia Pana, Zaginionych Chłopców, tykającego krokodyla i Nibylandii, okolicznościami, w jakich powstała sztuka i inspiracją autora, którą byli synowie młodej wdowy, Sylvii Llevelyn Davies. To, co urzeka mnie w tym filmie to filozofia przekonująca do ciągłego poszukiwania i pielęgnowania dziecka w sobie, obojętnie w jak zaawansowanym wieku. To mocno wzruszająca historia, film dla dorosłych i o dorosłych, którzy potrafią odnaleźć w sobie wrażliwość, wiarę i emocje dziecka.




PS.: Dobra, czytam tego posta i stwierdzam, że nie, że źle to zrobiłam. Mogłam napisać przecież o najbardziej stylowych serialach o dzieciakach, znam ich przecież tyle: Skins, Misfits, Beverly Hills 90210, Gossip Girl... shit, shit. Nie nadrobię tego, bo do końca tygodnia wolny czas będzie dla mnie nieosiągalnym luksusem. Trudno, wiecie przynajmniej, że miałam taki zamysł :) Co do samych filmów zdaję sobie sprawę, że jest ich jeszcze całe mnóstwo i że wiele z nich może bardziej nadawałoby się do tematu posta. Znacie jakieś? Zdaję sobie sprawę, że moja znajomość starszych filmów jest mocno ograniczona, więc może jakieś klasyki?

zdj. Pinterest

0 komentarze :

ARCHIWUM