Moje dzieciństwo

6/01/2015 Angelika Dąbek 0 Comments


Cześć dzieciaki! Dzisiaj święto mają wszyscy najmłodsi, chociaż lubię myśleć sobie, że wraz z nastaniem starczego wieku 23 lat wciąż gdzieś w środku pielęgnuję jak najwięcej z małej Angeliki, która co niedzielę razem z siostrą oglądała Hugo na Polsacie, bawiła się na placu zabaw i chowała na drzewach :) Chociaż ludzie rzadko myślą o dzieciństwie w radosny sposób – częściej takiej retrospekcji towarzyszy nostalgia – to przecież te wczesne lata były pięknym okresem beztroski i zabawy. Z okazji dzisiejszego święta wracam do tamtych czasów, żeby stworzyć top of the pops mojego dzieciństwa – do stworzenia tej listy zmotywował mnie świetny wpis Joanny ze Styledigger na ten temat.

Bajki
Mało oryginalne wiem, ale warte opisania – w końcu umówmy się, dzisiejsze bajki nie są tak piękne, jak kiedyś. Pamiętam szybkie powroty z lekcji, żeby zdążyć na seanse „Bajkowego Kina” na TVN-ie albo cykle na RTL7: „Małe Kucyki”, „Łebski Harry”, „Dragon Ball”, „Woodie Woodpecker” „Pingwinek Chilly Willy”... uwielbiałam je! A dobranocka na jedynce? Nieśmiertelne Smerfy i Muminki, Disney w każde sobotnie przedpołudnie... sporo tego było. Mimo wszystko nic nie było w stanie przebić „Czarodziejki z księżyca”- nie bez powodu w czasie jej emisji podwórka świeciły pustkami ;P.

„Król Lew”
To wprawdzie też bajka, ale taka, która zasługuje na osobny wpis. Na „Króla Lwa” tata zabrał mnie do kina, kiedy miałam trzy, może cztery lata. Podczas sceny śmierci Mufasy kompletnie się rozkleiłam i rozpłakałam na całą salę kinową w Miejskim Domu Kultury. Zostało mi to do dzisiaj: horrory, dramaty i romanse mnie śmieszą i bawią, ostatecznie w ogóle nie ruszają, ale przy śmierci Mufasy nie mogę nie płakać!

Wyobraźnia
Może to nie przedmiot w fizycznym tego słowa znaczeniu, ale dzięki wyobraźni potrafiłyśmy z siostrą bawić się lalkami i figurkami Pony przez całe dnie. Ściany budynków ustawiałyśmy z książek, ławki robiłyśmy z opakowań kaset magnetofonowych, kołdra była oceanem, a wieczka od pudełek łódkami itd...

Karteczki
W latach 90' handel i wymiana karteczkami kwitły w najlepsze. Były takie łatwo dostępne, których miało się na pęczki, ale były też wyjątkowe egzemplarze, które zajmowały czołowe miejsce na pierwszej stronie segregatora. Szał na nie wzrósł jeszcze bardziej dzięki modzie na produkty z NICI i Didla.

Didl
Czyli mały myszostwór, Didlina i przyjaciele – cała rodzina bohaterów, którzy stali się motywem przewodnim kolekcji ubranek, gadżetów papierniczych, karteczek, toreb itd. Pomimo bardzo wysokich cen wszystkie te rzeczy cieszyły się ogromną popularnością wśród dzieciaków – nie zapomnę, jaką miałam radość z futerkowego różowego piórnika, który dostałam w ramach mikołajkowego prezentu!

Kredki
Od dzieciństwa uwielbiałam rysować, zwłaszcza – potrafiłam godzinami szkicować własne postacie lub mangę... Moim naturalnym wyborem było zatem gimnazjum plastyczne. Niestety nie umiałam się przystosować do zajęć i malowania zdechłych kwiatków i zardzewiałych garnków przez sześć godzin. Uwielbiałam ołówek, a ¾ zajęć zajmowało tworzenie za pomocą farby każdego rodzaju, a już przede wszystkim nie pasowała mi atmosfera - jakoś przebrnęłam przez sześć lat, obroniłam pracę dyplomową z grafiki, ale byłam chora na samą myśl o ASP. Tylko dzięki temu wybrałam dziennikarstwo, co wyszło mi raczej na dobre. Dzisiaj zarzuciłam rysowanie niemalże całkowicie, a moje jedyne „dzieła sztuki” powstają głównie na nudnych wykładach. Chociaż czasami mam ochotę wyciągnąć z teczki karton 100x70 i narysować coś fajnego. :)
PS. Z drugiej strony muszę być obiektywna - plastyk fajnie ukształtował moje poczucie estetyki i zdolność kreatywnego myślenia, znalazłoby się także kilka naprawdę, naprawdę, naprawdę fajnych osób, z którymi się trzymałam ;))

Gra telewizyjna
Z tatą i siostrą spędzaliśmy długie godziny grając w Tanka, Mario, Kaczki, Olimpiadę i Charliego Circusa.

Czasopisma
Od dziecka uwielbiałam czytać. Pamiętam, że w osiedlowym kiosku mama założyła mnie i siostrze teczkę na ulubione magazyny – dzięki temu nigdy nie przegapiłyśmy żadnego numeru Barbie albo Witch. Wcześniej tata kupował nam także „Kaczora Donalda”, głównie ze względu na szpiegowskie zabawki typu alarm na drzwi (nie działał), albo splukwaczkę (przez przypadek połknęłam kulki), którymi sam się najczęściej bawił.

To by było na tyle. Jestem ciekawa, co wam kojarzy się z dzieciństwem, jakie przedmioty, zabawki, filmy, rzeczy itd. Wymieniajcie, wymieniajcie <3


0 komentarze :

ARCHIWUM