Jak wrócić do pracy po weekendzie?

5/03/2015 Angelika Dąbek 0 Comments
























Chociaż na majówkę składały się w tym roku jedynie trzy dni, to i tak pewnie większość ludzi czuje już napływające stany depresyjne związane z powrotem do codzienności. Mam tak samo.

Zawsze po dłuższej przerwie od pracy cierpię na tzw. depresję pourlopową. Szybko przyzwyczajam się do nicnierobienia, kompletnego rozmemłania, włóczenia się bez celu po domu, lub wyjazdów na wieś, gdzie dla odmiany spaceruję po lesie. Pierwsze parę dni w pracy nie mogę się skupić, myśli składają się bez sensu, żal mi minionej swobody i wszystkich rzeczy, których nie zdążyłam zrobić. Nie jestem sama w swoim cierpieniu, bo chyba każdy tak ma. I na szczęście dla każdego, istnieje kilka sposobów na lepsze powroty do pracy, energię i zaangażowanie w codzienne obowiązki. To moja subiektywna lista zachowań, dlatego nie każdy może się z nimi zgadzać. Mnie zawsze pomagają :)

1. Do realizacji już w trakcie ostatniego dnia majówki/wakacji. Jeżeli wyjeżdżamy z domu, to logiczne, że powrót odkładamy do ostatniej chwili. Warto jednak wrócić wcześniej i zostawić sobie popołudnie i wieczór na oswojenie się z myślą o powrocie do pracy i zrealizowanie kilku prostych, codziennych czynności. Dobrze będzie położyć się w miarę wcześniej... i płynnie przejść do punktu numer dwa.

2. Sen. Umówmy się – kiedy jestem niewyspana źle się czuję, jestem rozdrażniona przez cały dzień i bez przerwy mam ochotę na jedzenie (żeby była jasność – mam na myśli fryty z McDonalda, czekoladę i chipsy). O wydajności w pracy już nie wspomnę. Po zdrowych ośmiu godzinach snu dobrze jest nawet wstać trochę wcześniej – żeby poświęcić dłuższą chwilę na prysznic albo zwyczajnie, żeby nie spóźnić się do pracy.

3. Śniadaniowo. Uwielbiam długie śniadanie poprzedzone ogromnym kubkiem kawy – do tego stopnia, że wstaję pół godziny wcześniej niż mogłabym. Zaraz po urlopie zdrowe i pyszne śniadanie to niezła opcja na start i podstawa do rozruszania mózgu przed wyzwaniami codziennego dnia. Jajecznica, jogurt z granolą i suszonymi owocami, albo omlet to smaczne i zdrowe rzeczy, które można przygotować w 5-10 minut.

4. 15 minut zapasu. Moja obecna praca tego nie wymaga, ale wcześniej zawsze pojawiałam się na miejscu z kilkunastoma dodatkowymi minutami – na opracowanie planu na dzień, zrobienie sobie kawy, pogadanie z ludźmi, jednym słowem, na ogarnięcie się.

5. Bez szaleństw. Po dłuższej przerwie w treningach to normalka, że zaczynamy od lżejszych ćwiczeń i stopniowo wracamy do tych intensywnych. Tak samo w pracy – żeby z miejsca nie zapłakać przy biurku nad straconymi bezpowrotnie dniami wolności, nie zabierajmy się za najcięższe zadania, tylko za te najłatwiejsze.

6.Świadomość. Jeżeli punkty 1-5 nie pomagają i mamy ochotę ponarzekać na to, jak nam źle, bo mieliśmy urlop to... posłuchajmy sami siebie. I zastanówmy się nad tym, że wiele osób na wolne w ogóle nie mogło w te dni liczyć - restauracje, kawiarnie, niektóre sklepy i stacje benzynowe były przecież normalnie otwarte.


A na koniec najważniejsza rada – wprawdzie za nami majówka, ale hej, czy to jedyny czas w roku, kiedy mamy wolne? Powyższe wskazówki to tylko wytyczne, dzięki którym pierwszy dzień pracy po słodkim lenistwie będzie trochę bardziej ok, ale umówmy się, po tym dniu będzie następny i jeszcze kolejny. Czy warto je marnować na żal za minionymi, choćby najbardziej udanymi, wakacjami? Jak dla mnie to średnio dobry sposób na spędzanie czasu, który moglibyśmy poświęcić na wiele innych rzeczy. A wakacje już niedługo :)

0 komentarze :

ARCHIWUM