Rytuały.

12/19/2014 Angelika Dąbek 0 Comments
































Są rytuały dobre, jak potrzeba codziennego treningu czy wypicia szklanki wody po przebudzeniu. Są też te złe (chociaż przyjemne) jak czekolada czy papieros w chwili stresu. Duże i małe rzeczy. Jednak to one definiują nas i nasz tryb życia, pozwalają poczuć się jak w domu w każdym miejscu na świecie. Przekonałam się o tym w czasie trzech miesięcy pracowania w Holandii.

Prysznic, kawa, śniadanie, praca w redakcji, przerwa na obiad, praca w kawiarni, dom, trening, kolacja, serial albo film, sen. Następnego dnia prysznic, kawa, śniadanie, praca w redakcji... i tak w kółko, praktycznie codziennie. Rzucając tryb życia, jaki prowadziłam w Polsce tłumaczyłam to sobie marnymi zarobkami ( jak na pracę od 8.00 rano do 8.00 wieczorem) i właśnie rutyną dnia codziennego. Od ponad roku każdy z nich wyglądał identycznie!
Przez pierwsze dwa tygodnie czułam się skrajnie nieszczęśliwa. Daleko od domu,  przytulnego pokoju, rodziców za ścianą, znajomych twarzy z pracy i wszystkich tych małych rzeczy, których kompletnie nie zauważałam i nie doceniałam. Nie pomyślalam o tym, jak codzienne nawyki i rytuały mogą wpływać na życie człowieka. Poprzez te wszystkie drobne rzeczy budowałam wokół siebie swoją własną strefę komfortu, która dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Nie wiedziałam, że wyrwanie się z niej okaże się dla mnie takie trudne, ale myślę, że dla każdego taka sytuacja okazałaby się dość trudna. 
W ogarnięciu się pomogły mi właśnie małe codzienne rytuały, które zaczęłam wprowadzać. Doszłam do wniosku, że jak już tu jestem, sama odpowiadam za siebie, za to co robię w wolnym czasie, jak żyję, wydaję pieniądze, bawię się, czy jem itd., to mogę z tym zrobić coś dobrego. Zaczęłam jeść zdrowiej, codziennie biegam (co w Polsce zdarzało się sporadycznie i kończyło wypluwaniem płuc na chodnik i frustracją, kiedy przeganiali mnie inni, nawet sześciesięcioletni biegacze...) Do codziennych treningów wprowadziłam rozciąganie - do tej pory czułam się jak kaleka mając problem nawet z pochyleniem się i dotknięciem palcami podłogi. Dużo czasu poświęcałam na wyprawy na moim bajku - mieszkając niedaleko de Loonse en Drunense Duinen, o którym pisałam tutaj codziennie miałam na nie ochotę. 
Codzienne zwyczaje i rytuały były moją podstawą w zorganizowaniu sobie nowego życia -zapewniły poczucie bezpieczeństwa i sprawiły, że poradziłam sobie z codziennością w innym kraju.
A jak z wami? Przywiązujecie uwagę do swoich codziennych rytuałów? Są to zdrowe nawyki, czy raczej chcielibyście/ chciałybyście je zmienić? Dawajcie w komentarzach. 

0 komentarze :

ARCHIWUM