Co mnie zaskoczyło w Holandii?

12/10/2014 Angelika Dąbek 0 Comments





Baaaardzo, bardzo powoli nadchodzi czas podsumowań. To moje ostatnie parę tygodni w kraju wiatraków, rowerów i tulipanów. Każdy kraj to inni ludzie i inna kultura i tak samo jest w przypadku Holandii. Poniżej lista rzeczy i zwyczajów, z którymi w Polsce nigdy się nie spotkałam.

1. Hallo! Bez znaczenia czy mijasz starszą panią, czy matkę z dzieckiem, pana grzebiącego w śmietniku (tak, to prawda), znajomego czy kompletnie obcego - wiele osób pozdrawia się tak po prostu. 

2. Szkoda tylko, że większość Holendrów wypowiada to "dzień dobry" ze sztucznym uśmiechem przylepionym do twarzy. Już wolę szczerą gburowatość babki z polskiego marketu.

3. Wielkie okna. Do większości holenderskich domów można zajrzeć bezpośrednio przez ogromne okna w fasadzie budynku. Nie dość, że domy zazwyczaj poprzedza jedynie maleńki ogródek, to jeszcze okien nie zasłaniają nawet rolety czy firanki. Kilka postów wcześniej pisałam, że powodem było szerzące się dawno temu kazirodztwo, ale to tylko jedna z podawanych przyczyn. Inne zakładają, że dom otwarty na oczy innych miał zapobiec zdradzania marynarzy płynących w rejs przez żony, a jeszcze inna jest o średniowiecznym podatku za okna. Podobno, gdy go zniesiono, Holendrzy masowo zaczęli je umieszczać w swoich domach. Prawda jest taka, że holenderskie mieszkania charakteryzują się wąskimi drzwiami i schodami. Duże okna, najczęściej sięgające samej ziemi, rozwiązują problem wniesienia do mieszkania kanapy, łóżka, czy szerszego regału. 

4. Zima nie-zima. Mamy grudzień, a ja radośnie biegam sobie po lesie bez czapki, świeci słońce, a niebo jest błękitne. Wprawdzie jest zimno, ale nie tak szaro-buro jak w Polsce.

5. Rowery. No dobra, o tym wszyscy wiedzą. Na bajkach jeździ tutaj każdy, bez względu na wiek. Dzieciaki hurtem do szkoły i ze szkoły, ludzie do pracy. Pogoda nie gra roli, chociaż, jak wspomniałam wyżej, Holendrzy mają łatwiej dzięki temu, że klimat jest tutaj wyjątkowo łagodny.

6. Niech wszyscy wiedzą. O tym, że w domu tym i tym urodziło się dziecko, albo ma już roczek, albo może w rodzinie ktoś obchodzi 50 urodziny wiemy. Skąd? Holendrzy na wszelkie tego typu rocznice - narodziny, urodziny itd. ubieraja wejścia do swoich domów. Żeby każdy wiedział. Amen. 

7. Markety, markety. Idziesz ulicą i dopada cię głód? W Polsce normalnie wchodzisz do osiedlowego albo do kiosku i kupujesz Snickersa. Tutaj nie. Tu nie ma osiedlowego, tu nie ma kiosku, tu są tylko i wyłącznie markety wielkości naszej Biedronki (nie za małe, ale też nie wielkie).


0 komentarze :

ARCHIWUM