Piękny film: The East

11/25/2014 Angelika Dąbek 0 Comments























Kolejny wpis z serii "Kocham rzeczy ładne". Nic nie poradzę na to, że jestem wzrokowcem. Nawet największy niewypał odbiorę lepiej, jeżeli będzie pięknie opakowany, w stylu, który mi odpowiada i przeciwnie - arcydzieło podane byle jak nie zainspiruje mnie aż tak bardzo. Nie wiem, do której z tych grup zalicza się w moim przypadku film "The East", ale jedno trzeba mu przyznać: wygląda pięknie!

Główna bohaterka Sarah (Brit Marling) pracuje w agencji, której zadaniem jest tropienie ekoterrorystów zagrażających wielkim koncernom. Jej kolejne zadanie to rozpracowanie Grupy Wschód - ludzi organizujących akcje często łamiące prawo, mające na celu ukazanie negatywnych skutków działania korporacji. Dziewczynie udaje się dostać w szeregi grupy, zdobyć ich zaufanie, brać udział w akcjach oraz uczestniczyć w ich codziennym życiu ( członkowie mieszkają w starym spalonym domu i żywią się resztkami ze śmietnika).  To zadanie byłoby trudniejszym, ale jednym z wielu innych, gdyby nie to, że Sarah powoli zakochuje się w przywódcy grupy (Alexander Skarsgard). 

Za reżyserię i scenariusz odpowiada Zal Batmanglij, w tym drugim towarzyszy mu Brit Marling odpowiedzialna również za produkcję (razem z m.in. Ridleyem Scottem). Marling jest także odwórczynią głównej roli w filmie, poza tym już mam w planach zobaczenie jej "Drugiej Ziemi", który to film został nagrodzony na festiwalu w Sundance w 2011 (nie jestem ekspertem filmowym, ale Sundance to dla mnie wystarczająca rekomendacja od obejrzenia "Once"). Kostiumy są zasługą Jenny Gering, której pracę można było obejrzeć m.in. w "Jestem Bogiem" z Bradleyem Cooperem. Scenografia to współpraca Cynthii Anne Slagter, Alex DiGerlando, Nikki Black oraz Sherlan N. Koloi. Obsada aktorska to nieznane mi nazwiska. Kojarzyłam tylko Skarsgarda oraz grającą jedną  z drugoplanowych Ellen Page.
W kwestii przekazu. Jak dla mnie niby wszystko co powinno być, było, ale mimo wszystko odczuwam po tym filmie niedosyt, brak czegoś. Nie mam pomysłu, co by to mogło być, ale przez to brakujące coś, cała historia mnie nie przekonuje. Dlatego samej treści filmu nie poruszam - zdecydowanie więcej miejsca poświęcę wrażeniom wizualnym.

Od zdjęć po scenografię i kostiumy - kupuję "The East" w całości. Sceny kręcone w lasach stanu Waszyngton i w starym opuszczonym domu kontrastują z prawdziwym życiem Sarah. Sceny w mieście ukazują je jako nowoczesne, betonowe, bezosobowe. Nie przypominam sobie żadnego ujęcia małej zaniedbanej uliczki czy starej zabudowy, jakich pełno w każdym mieście - pozostał sam minimalizm. Natomiast dom Grupy Wschód - stara posiadłość rodziny przywódcy Benjego, w kwestii wnętrza kojarzy mi się z kawiarniami, do których można trafić na krakowskim Kazimierzu - przepalone ściany, zniszczone meble albo całkowity ich brak - smutna, trochę nostalgiczna teraźniejszość dawniej wspaniałego budynku. Postawiony w środku lasu zdaje się całkowicie pozostawiony sobie i opuszczony.
W przypadku kostiumów trudno tu rozpisywać się o pojedynczych postaciach, łatwiej mi będzie podzielić ubrania, tak jak scenografię, na dwa światy, w których przychodzi żyć głównej bohaterce. Jest ten pierwszy, w którym żyje na co dzień ze swoim chłopakiem i pracuje. I tutaj podoba mi się bardzo klasyczne podejście do stroju. Nic dziwnego, Sarah pracuje w miejscu, gdzie t-shirt i dżinsy się nie sprawdzają, dlatego na jej garderobę składają się  ołówkowe spódnice, koszule, proste sukienki i beżowy trencz. Moją uwagę kupił także styl przełożonej głównej bohaterki - prosty i minimalistyczny, bez wyjątku czarny, prosty, ale seksowny, podkreślający idealną sylwetkę. Typowy dla kobiety, która wiele osiągnęła w biznesie.



I oczywiście Grupa Wschód. Na co dzień wyglądający jak cygańska grupa wędrowna ludzie, mocno niedbali, hipsterscy, podkreślający swoją indywidualność. Sama mogłabym się ubierać jak Luca, którego znakiem rozpoznawczym są kapelusze, płaszcz i mocno podkreślone kredką oczy. Podstawowe elementy garderby każdego w "Eastów" to koszula, wytarte dżinsy, masywne buty, płaszcze, chusty, czyli to, co fani boho lubią najbardziej. Wszystko mające wyglądać niedbale, ale w kontekście dzisiejszej mody ulicznej bardzo stylowe. 

































I może o to tu chodzi? Może cały przekaz życia w zgodzie z naturą, zbierania dobrego jedzenia ze śmietnika, aby podkreślić, ile się go marnuje i ogólnie wielkie idee, które próbuje się w filmie przekazać nie wyglądają prawdziwie przez tą "ładność" wszystkiego? Jeszcze można przeżyć urodę i ponadczasowy styl Sarah i przedstawicieli jej świata korporacji, ale wszyscy członkowie grupy Wschód nie dość, że są ubrani jak bywalcy najmodniejszych hipsterskich lokali to jeszcze wszyscy bez wyjątku są cholernie piękni. Ta próba przekazania ważnych idei i wielkich słów trochę rozbija się o tę łatwość i piękno, w jakim żyje się wszystkim Eastom.
zdj. Pinterest, Tumblr, IMDB, Filmweb


























































0 komentarze :

ARCHIWUM