Charm of working in gastronomy

1/14/2015 Angelika Dąbek 0 Comments




































I stało się. Po powrocie z Holandii nie zawojowałam lokalnego rynku PR (bo w moim mieście takowy nie istnieje), nie zostałam Donem Draperem miejscowej reklamy, ani nawet asystentką w dużej firmie... Ze stanowiska dziennikarza w gazecie zrezygnowałam dobrowolnie, chociaż ośmielę się stwierdzić, że przyjęliby mnie tam z powrotem. Gdzie zatem jestem? Gdzie wylądowałam? W kawiarni-śniadaniowni. A mówiłam sobie "Nigdy więcej!". Co ma w sobie praca w gastro, że chociaż każdy związany z branżą nienawidzi jej, a jednocześnie nie wyobraża sobie życia w innym zawodzie?

Najkrótsza zmiana to dziewięć godzin. A że lokal należy do tych najmodniejszych w mieście, pracy nie można nazwać najłatwiejszą. Cały czas na nogach, przerwa w biegu, brak czasu na zjedzenie czegokolwiek, napicie się itd. Ma-sa-kra. I godziny szczytu, kiedy każdy zamawia inną jajecznicę/ kanapkę/ bruschettę, a ja kręcę tę jajka i kręcę i kręcę... Czytanie tego uświadamia mi, jak niesamowicie ciężka jest to praca. Ale większość ekipy (do której teraz dołączyłam) kojarzę z pierwszych dni działania tego miejsca, znaczy się, pracują tu już dość długo. Nie uciekli. Ja także po kilku latach pracy w gastro znowu wpakowałam się w tą samą branżę. Co ma w sobie praca w kawiarni/restauracji/pubie, że młodzi ludzie chętnie wybierają ją jako swoje źródło utrzymania w czasie studiów, często także po ich ukończeniu (kiedy okazuje się, że za papierkiem z dyplomem nie chowa się list z gratulacjami od wszystkich pracodawców, którzy chcieliby takiego świeżaka z miejsca zatrudnić). Ja wiem, że nie każdy podziela moje zdanie. Niektórzy stwierdzą pewnie "Co ty gadasz, jaki bar? Jakie bieganie z jedzeniem?"; niektórzy pewnie i po spróbowaniu się w tej pracy stwierdzili, że to nie dla nich. Hej! Jest nawet taki fanpage "Nie znasz życia jeśli nie pracowałeś w gastro". Chociaż zarejestrował tylko kilka miesięcy prawdziwej aktywności, dzięki niemu dowiedziałam się, że według klientów espresso to  ekspresso, capuccino to capucina, a late podajemy maciato. Lody advocat to awokado, natomiast straciatella to staralellla, stakatella, stakato (?) albo katarakta (??!!!). Nieważne. Sensem fanpage'a było ni mniej ni więcej tylko nabijanie się ze swojej pracy, narzekanie, marudzenie, biadolenie i psioczenie na całą branżę gastro. I ten fanpage zebrał kilkadziesiat tysięcy lajkowiczów i aktywnych komentatorów podsyłających z życia wzięte gastronomiczne koszmarki. 

Mogłabym tak marudzić godzinami. Tak bardzo kocham tę robotę :)

Gastronomia to niełatwa branża. Ale która jest? Pracownicy reklamy płaczą, bo klient zastanawia się nad wykupieniem pakietu przez dwa tygodnie i w ostatniej chwili rezygnuje. Grafik musi wykonać tragiczną estetycznie pracę, bo "klient tak chce". Znajomi pracujący w sieciówkach odzieżowych narzekają na kupujących, a jednak wielu także długo nie rezygnuje z tego zawodu. "Mam już wyższe stanowisko, zarabiam nieźle... Muszę się w pracy nachodzić,ale jakbym miał siedzieć za biurkiem przez osiem godzin to chyba bym dostał szału" - stwierdza jeden z nich. 

Gastro to kreatywna praca. Wymaga umiejętności komunikacyjnych... i chyba trochę uroku osobistego (zwłaszcza, kiedy miesza się sałatka cezar z norweską i trzeba powiedzieć klientowi, że będzie musiał zaczekać dodatkowe kilka minut, lub myli się mozarellę z mortadelą, a takie kwiatki już mi się zdarzały ;P). Może dlatego tak lubię tę pracę, ponieważ siłą rzeczy kawiarnie to miejsca pełne klimatu, czasami nawet piękna. W tym klimatycznym miejscu tworzę jedzenie, które także musi wyglądać na miarę fotki na Instagrama. Ludzie przychodzą mili, ponieważ cieszy ich perspektywa napicia się gorącej kawy i zjedzenia czegoś smacznego i zdrowego (a kto się nie cieszy na jedzenie?!). 

Ważną kwestią jest także fakt, że lubię jeść, mało tego, ja kocham jedzenie! Swoją przyszłość zawodową także chciałabym wiązać z jedzeniem. Czy będzie to własna kawiarnia albo food truck? A może zajmę się PR-em skierowanym głównie na restauracje, puby i kafejki? Jeszcze tego nie wiem. Na razie, jak zawsze, wylądowałam w gastro :)

0 komentarze :

ARCHIWUM